Pewien dialog:
[otwierają się chyba trzeci raz drzwi do mojego pokoju. wchodzi stary, czekam na kolejną obsesyjną zjebkę na temat porządku w moim pokoju]
[patrzy, wyniosłem, o co się dopominał. chwila milczenia]
- po co ci tyle (3) ręczników, które kisną?
- nie kisną, wszystkie są suche. rozumiem że mogą ci przeszkadzać jakieś niewyniesione kubeczki po “danonkach” albo stado brudnych kubków, ale chyba ręczniki są moje?
- internet też jest mój.
- to sobie go wyłącz.
- tak, mam wyłączyć?
- twój jest.
Odpowiedź ‘to sobie go wyłącz’ może jest lekko chamska, ale ‘internet też jest mój’ — o co tutaj kurwa w ogóle chodzi?
Wyłączył. Mnie to oczywiście zwisa, bo po pierwsze czytam książkę, a po drugie i tak mam od sąsiada (jak zresztą widać).
Może mi ktoś wyjaśnić o co tutaj chodzi? To ja jestem złym synem, czy on ma jakieś sadystyczne zapędy? Bo to czysta złośliwość jest.
0 odpowiedzi jak dotąd ↓
Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.